Patogastro: dlaczego dobrzy ludzie zniknęli z tej branży?

Skąd wziął się ten temat?

Do napisania tego artykułu tak naprawdę doprowadziła jedna, dość zwyczajna rozmowa. Kilka dni temu spotkałem się z szefem kuchni, który niedawno przeniósł się do Rzeszowa z Warszawy. W pewnym momencie zadał mi proste, ale bardzo trafne pytanie:
„Dlaczego ludzie tutaj przychodzą do pracy tacy smutni?”

To pytanie zostało ze mną na dłużej. Bo im dłużej o nim myślałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że to nie jest tylko kwestia jednego miejsca czy jednego zespołu. To jest coś znacznie głębszego — problem całej branży.


Brak ludzi czy brak właściwych ludzi?

Prawda jest taka, że dziś naprawdę ciężko o dobrych pracowników w gastronomii. I nie chodzi tylko o kucharzy. Problem dotyczy również kelnerów i barmanów.

Co więcej, nie chodzi nawet o to, że brakuje ludzi „w ogóle”. Brakuje ludzi z doświadczeniem, zaangażowaniem i podejściem, które kiedyś było standardem.

Dlaczego? Bo ogromna część tych ludzi po prostu odeszła z zawodu.


Co się stało z ludźmi z doświadczeniem?

Rozmawiając z osobami z branży — kucharzami, kelnerami, barmanami — coraz częściej słyszy się podobne historie. Może nie od wszystkich, ale od wystarczająco wielu, żeby zauważyć pewien wzór.

I niestety, bardzo często przyczyna leży nie w samej pracy, tylko w tym, u kogo ta praca była wykonywana.

Wielu z nich trafiło na przedsiębiorców tylko z nazwy. Na ludzi, którzy prowadzili biznes kosztem pracowników — bez umów, na umowach zlecenie czy o dzieło, bez stabilności, bez szacunku. Popularnie mówi się o nich „janusze biznesu”, ale dla wielu pracowników to byli po prostu wyzyskiwacze.


Początek problemu: lata 2012/2015

Pierwszy odpływ ludzi z branży zaczął się już lata temu — mniej więcej w okresie 2012–2015. To wtedy wiele osób z doświadczeniem powiedziało „dość” i poszukało stabilniejszej przyszłości poza gastronomią.

Problem nie był wtedy jeszcze tak widoczny jak dziś, ale to właśnie wtedy zaczęły się pierwsze pęknięcia.

Później było już tylko gorzej.


Pandemia jako punkt zwrotny

Pandemia tylko przyspieszyła proces, który i tak trwał od lat. Wielu ludzi, którzy jeszcze zostali w branży, w końcu ją opuściło — często definitywnie.

Znaleźli pracę w innych sektorach, gdzie warunki były bardziej przewidywalne, a wynagrodzenie bardziej adekwatne do wysiłku.

I dziś widzimy tego efekt.


Dlaczego dziś tak trudno o pracowników?

Brakuje ludzi — ale nie dlatego, że ich nie ma. Tylko dlatego, że ci, którzy kiedyś tworzyli tę branżę, nie chcą już do niej wracać.

A ci nowi często nie są jeszcze gotowi, żeby wejść na poziom, którego wymagają restauracje.


Odpowiedź na jedno pytanie

Wracając do tego pytania: dlaczego ludzie przychodzą do pracy smutni?

Bo wielu z nich już wie, jak ta branża potrafi wyglądać od środka.
I boją się, że znowu trafią w to samo miejsce.

P.S będzie parę publikacji bo rzeczy jest wiele do omówienia również z strony PRZEDSIĘBIORCY.