Rzeszów zwalnia po weekendzie? Gastronomia ma ponad 1 mld zł zadłużenia, a lokale coraz mocniej odczuwają spadki w tygodniu
2025 według wielu restauratorów był najtrudniejszym sezonem od ponad dekady. Dziś coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że 2026 może okazać się jeszcze cięższy. Widać to również w Rzeszowie i mówię to także z własnych obserwacji. Jeszcze kilka lat temu ogródki i restauracje w centrum żyły praktycznie przez cały tydzień. Wieczorami trudno było znaleźć wolny stolik nawet w środę czy czwartek. Dziś? Środa, godzina 20:00 i wiele ogródków świeci pustkami, a w części lokali siedzi zaledwie po kilka osób. Weekend nadal potrafi wygenerować duży ruch, ale coraz częściej nie wystarcza on, by utrzymać rentowność przez cały miesiąc.
Według danych BIG InfoMonitor i BIK zaległe zadłużenie polskiej gastronomii na koniec marca 2026 roku przekroczyło 1,02 mld zł. Choć względem poprzedniego roku oznacza to niewielki spadek, skala problemu nadal pozostaje bardzo duża.
Największą część zadłużenia generują restauracje oraz stałe placówki gastronomiczne. Według BIG InfoMonitor odpowiadają one za blisko 73 proc. wszystkich niespłaconych zobowiązań sektora, czyli około 743 mln zł. To pokazuje, że problemy finansowe nie dotyczą wyłącznie sezonowych punktów czy słabszych konceptów. Coraz częściej dotykają także lokali działających przez cały rok.
Pełna sala nie oznacza dziś sukcesu
Wiosna i lato tradycyjnie poprawiają sytuację części lokali. Komunie, wesela, imprezy firmowe, ogródki gastronomiczne i sezon turystyczny zwiększają liczbę gości. Problem polega jednak na tym, że wyższy obrót nie zawsze przekłada się na wyższy zysk.
Koszty prowadzenia gastronomii nadal rosną. Restauratorzy mierzą się z drogą energią, wysokimi cenami produktów, rosnącymi wynagrodzeniami, czynszami i kosztami usług zewnętrznych. Dodatkowo wielu przedsiębiorców nadal zmaga się z zatorami płatniczymi, które najmocniej uderzają w catering, organizację wydarzeń oraz firmy pracujące dla biznesu.
Według danych przywoływanych przez media branżowe liczba firm gastronomicznych mających problemy finansowe sięga już blisko 10 tys.
W praktyce oznacza to, że lokal może mieć pełną salę, ale jednocześnie słabą płynność finansową. Jeśli marża jest źle policzona, food cost wymyka się spod kontroli, menu jest zbyt szerokie, a płatności wpływają z opóźnieniem, nawet wysoka sprzedaż nie gwarantuje bezpieczeństwa.
Gastronomia działa na bardzo cienkiej granicy
Problem zadłużenia w gastronomii jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ branża funkcjonuje w bardzo krótkich cyklach operacyjnych. Produkty trzeba kupić wcześniej, pracowników opłacić regularnie, czynsz zapłacić niezależnie od liczby gości, a rachunki za media nie poczekają na lepszy miesiąc.
To sprawia, że nawet kilka słabszych tygodni może uruchomić spiralę problemów.
Najbardziej zagrożone są lokale funkcjonujące „na obrocie”, bez większej poduszki finansowej. W takiej sytuacji każda podwyżka kosztów lub spadek frekwencji natychmiast odbija się na płynności. Problem pogłębiają również zbyt optymistyczne inwestycje: drogie remonty, leasing sprzętu, otwieranie kolejnych punktów czy wynajem prestiżowych lokalizacji bez realnego planu zwrotu.
Krótsze menu i analiza sprzedaży coraz ważniejsze
Jeszcze kilka lat temu wiele restauracji budowało przewagę szeroką kartą i dużym wyborem. Dziś coraz więcej ekspertów mówi wprost: krótsze menu pozwala lepiej kontrolować koszty i ograniczać straty.
W 2026 roku coraz większe znaczenie mają dokładne kalkulacje, sezonowość oraz analiza sprzedaży. Restaurator musi wiedzieć nie tylko, które dania dobrze wyglądają w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim które realnie zarabiają.
Pełny ogródek nie jest już automatycznie symbolem sukcesu. Dla właściciela liczy się średni rachunek, rotacja stolików, koszt obsługi, straty produkcyjne i finalna marża.
Branża nadal ma potencjał, ale czasy łatwego wzrostu się skończyły
Ponad 1 mld zł zadłużenia nie oznacza jeszcze upadku polskiej gastronomii. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że wiele lokali działa dziś na minimalnej marży i bez większego zabezpieczenia finansowego.
Sezon letni może poprawić obroty, ale nie rozwiąże wszystkich problemów. W najbliższych miesiącach wygrają nie tylko lokale pełne gości. Największe szanse będą miały te restauracje, które potrafią dokładnie liczyć koszty, kontrolować food cost i świadomie zarządzać biznesem.
Źródła:
BIG InfoMonitor
BIK
Portal Spożywczy
Money.pl
DlaHandlu.pl
300Gospodarka
