Majówka 2026: kto zarabia najwięcej w gastronomii i dlaczego?
Majówka to dla gastronomii jeden z pierwszych dużych testów sezonu. Nie działa jak zwykły weekend. Goście częściej wyjeżdżają, jedzą poza domem, szukają lokalnych atrakcji i chętniej wydają pieniądze na krótkie przyjemności. W 2026 roku układ kalendarza dodatkowo sprzyjał podróżom, bo weekend majowy objął dni od 1 do 3 maja. Polska Organizacja Turystyczna wskazywała, że majówkowe wyjazdy częściej planują m.in. rodziny z dziećmi, mieszkańcy dużych miast oraz osoby lepiej oceniające swoją sytuację finansową.
Najwięcej zyskują lokale w miejscach turystycznych
Najmocniejszą pozycję mają restauracje działające tam, gdzie pojawia się ruch turystyczny. Dotyczy to nadmorskich kurortów, miejscowości górskich, Mazur, dużych miast i popularnych starówek. Gość majówkowy często nie zna lokalnego rynku. Wybiera miejsca widoczne, dobrze położone i łatwe do znalezienia.
Dlatego wygrywają lokale przy deptakach, rynkach, promenadach, atrakcjach turystycznych i hotelach. Nie zawsze muszą mieć najbardziej ambitną kuchnię. W majówkę liczą się dostępność, tempo obsługi, ogródek, czytelne menu i dobra ekspozycja w Google Maps.
Hotele zarabiają podwójnie
Drugą grupą beneficjentów są hotele z mocnym zapleczem gastronomicznym. Zarabiają nie tylko na noclegu, ale też na śniadaniach, obiadokolacjach, barze, room service, pakietach rodzinnych i ofertach wellness. W przypadku krótkich wyjazdów wielu gości wybiera wygodę. Jeśli hotel ma dobrą restaurację, część wydatków zostaje w obiekcie.
To ważne zwłaszcza przy rodzinach z dziećmi. Dla nich hotelowa gastronomia oznacza mniej organizacji i większą przewidywalność. POT zwracał uwagę, że wyjazdy majówkowe częściej wiążą się z płatnymi noclegami oraz budżetami rzędu 1500–3000 zł na osobę u części badanych. To tworzy przestrzeń dla hoteli, restauracji hotelowych i pakietów F&B.
Brunch i śniadania mają swój moment
Majówka premiuje także lokale śniadaniowe, kawiarnie i koncepty brunchowe. Goście w długi weekend nie żyją rytmem pracy. Wstają później, wolniej zaczynają dzień i częściej szukają miejsca na śniadanie poza domem.
Na tym korzystają kawiarnie z pełną kartą śniadaniową, naleśnikarnie, piekarnie premium i lokale typu all-day dining. Ich przewagą jest elastyczność. Mogą sprzedawać kawę, śniadanie, deser, lekki lunch i koktajle bez mocnego rozdzielania pór dnia.
W majówkę szczególnie dobrze działa menu proste i fotogeniczne: jajka, bajgle, pankejki, gofry, tosty, kawa speciality, lemoniady i ciasta. To produkty łatwe do komunikowania w social mediach. Dają też szansę na dobrą marżę, jeśli lokal kontroluje receptury i porcje.
Wygrywa szybka, ale nieprzypadkowa gastronomia
Dużo zarabiają również formaty fast casual i QSR. W majówkę część klientów nie chce długiej kolacji. Chce szybko zjeść między spacerem, atrakcją, koncertem albo trasą samochodową. Korzystają na tym burgerownie, pizzerie, kebaby premium, food trucki, lodziarnie i sieci fast food.
Ich siłą jest przepustowość. Przy dużym ruchu można obsłużyć więcej gości w krótszym czasie. To szczególnie ważne w miejscach eventowych, przy dworcach, galeriach, stacjach paliw i głównych trasach turystycznych.
Nie oznacza to jednak, że zarabia każdy lokal szybkiej obsługi. Najlepiej radzą sobie te punkty, które mają krótkie menu, sprawną kuchnię i dobrze przygotowany zespół. W długi weekend chaos operacyjny bardzo szybko zamienia kolejkę w utraconą sprzedaż.
Eventy miejskie napędzają lokalną gastronomię
Duży wpływ mają także wydarzenia miejskie. Na Podkarpaciu majówkowe propozycje obejmowały m.in. Rzeszów, Solinę, Krosno, Przemyśl, Narol i inne lokalizacje. W Rzeszowie ważnym magnesem było Święcie Paniagi, które tradycyjnie przyciąga mieszkańców i turystów.
Dla gastronomii takie wydarzenia są paliwem. Goście przychodzą na koncert, spacer albo lokalną atrakcję, a przy okazji kupują kawę, lody, obiad, przekąski i napoje. Najwięcej korzystają lokale blisko trasy wydarzenia oraz punkty mobilne.
W miastach regionalnych majówka może być mocniejsza niż standardowy weekend. Dzieje się tak wtedy, gdy samorząd, instytucje kultury i lokalne biznesy tworzą spójny program. Gastronomia staje się wtedy częścią doświadczenia, a nie tylko miejscem na posiłek.
Najlepiej zarabiają ci, którzy mają krótką kartę
Majówka nie jest dobrym momentem na rozbudowane menu. Przy dużym ruchu liczy się powtarzalność. Lokale, które ograniczają kartę do najlepiej rotujących pozycji, mają większą szansę na sprawną obsługę i kontrolę kosztów.
Krótkie menu ułatwia zatowarowanie, zmniejsza straty i przyspiesza pracę kuchni. To szczególnie ważne przy zmiennej pogodzie. Jeśli ogródek nagle zapełnia się po wyjściu słońca, kuchnia musi działać szybko.
Kontrola food costu pozostaje kluczowa. Smażymy przypomina, że koszt surowca trzeba liczyć zarówno dla pojedynczych dań, jak i całej karty, a dania z niższym food costem powinny stanowić istotną część sprzedaży.
Kto zarabia najwięcej?
Największy potencjał sprzedaży w majówkę 2026 mają:
1. Restauracje w topowych lokalizacjach turystycznych
Zarabiają na widoczności, ruchu pieszym i spontanicznych decyzjach gości.
2. Hotele z dobrą gastronomią
Sprzedają nocleg, śniadania, kolacje, bar i pakiety. Gość często zostawia większą część budżetu w jednym miejscu.
3. Lokale brunchowe i kawiarnie śniadaniowe
Korzystają z wolniejszego rytmu dnia i rodzinnego charakteru wyjazdów.
4. Fast casual, QSR i food trucki
Wygrywają szybkością, prostą ofertą i wysoką rotacją klientów.
5. Lodziarnie, cukiernie i punkty z napojami
Sprzedają produkty impulsowe. W dobrych lokalizacjach mogą mieć bardzo intensywny ruch przez cały dzień.
6. Gastronomia przy wydarzeniach miejskich
Korzysta z gotowego tłumu. Szczególnie wtedy, gdy znajduje się blisko sceny, rynku, deptaka lub atrakcji rodzinnych.
Dlaczego jedni zarabiają, a inni tylko mają ruch?
Duży ruch nie zawsze oznacza wysoki zysk. Lokal może mieć pełną salę i jednocześnie tracić marżę przez złą organizację. Najczęstsze problemy to zbyt długa karta, za mało personelu, wolna kuchnia, nietrafione zatowarowanie i brak kontroli nad porcjami.
Najlepiej zarabiają restauratorzy, którzy przygotowali się operacyjnie. Wiedzą, które dania sprzedają się najszybciej. Mają gotowe grafiki pracy. Promują konkretne produkty. Pilnują kosztów i nie pozwalają, by majówkowy chaos przejął kontrolę nad lokalem.
Majówka 2026 pokazuje więc prostą zasadę. Wygrywa nie ten, kto ma najwięcej gości, ale ten, kto potrafi ich szybko obsłużyć, sprzedać właściwe produkty i utrzymać marżę.
Źródła
- Polska Organizacja Turystyczna
- Super Nowości
- TVN24 Biznes
- Smażymy.com
