Brakuje ludzi do pracy w gastronomii. Sezon 2026 może być trudniejszy niż rok temu!

Gastronomia ma coraz większy problem kadrowy

Jeszcze kilka lat temu problem braków kadrowych w gastronomii kojarzył się głównie z nadmorskimi kurortami i sezonem wakacyjnym. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz więcej restauracji otwarcie przyznaje, że największym wyzwaniem nie są już ceny produktów czy rachunki za energię, ale po prostu brak ludzi do pracy.

W ostatnim czasie coraz więcej osób związanych ze środowiskiem gastronomicznym w Rzeszowie — szefowie kuchni, managerowie oraz właściciele lokali — kontaktują się z nami z pytaniami, czy nie znamy osób szukających pracy w gastronomii. Z rozmów z branżą wynika, że sam rynek rzeszowski potrzebuje obecnie około 40–50 osób wyłącznie na kuchnię.

Nie chodzi tutaj o pełną obsługę lokali, a jedynie o stanowiska związane z przygotowaniem jedzenia i wydawką. Do tego dochodzą jeszcze kelnerzy, bariści, barmani, pomoc kuchenna oraz obsługa sali. W tych przypadkach zapytań również nie brakuje, choć jest ich zdecydowanie mniej.

Coraz trudniej znaleźć i utrzymać pracowników

Problem przestaje być lokalny i coraz wyraźniej dotyka całej branży HoReCa. Restauratorzy przyznają, że z roku na rok coraz trudniej znaleźć odpowiednich pracowników. Nie chodzi już wyłącznie o brak kandydatów. Coraz większym problemem staje się również rotacja pracowników i trudność z utrzymaniem zespołu na dłużej.

Wielu właścicieli lokali podkreśla, że młodzi ludzie coraz rzadziej chcą wiązać swoją przyszłość z gastronomią. Powody od lat pozostają podobne. Branża wymaga pracy pod dużą presją, często w weekendy i święta. Do tego dochodzą wysokie oczekiwania pracowników dotyczące wynagrodzeń.

Gastronomia przegrywa dziś konkurencję nie tylko z pracą za granicą. Coraz częściej problemem są także magazyny, handel czy branża logistyczna. Oferują one bardziej przewidywalne godziny pracy i mniejszy poziom stresu.

Restauracje zaczynają odczuwać skutki braków kadrowych

W praktyce oznacza to coraz większe problemy dla restauracji. Część lokali ogranicza godziny otwarcia. Inne zmniejszają menu lub pracują na minimalnych składach osobowych.

Restauratorzy coraz częściej przyznają, że nawet przy dużym zainteresowaniu klientów trudno utrzymać odpowiednią jakość i tempo pracy bez stabilnego zespołu. Problem szczególnie widoczny jest w weekendy oraz podczas sezonu letniego.

Rynek gastronomiczny rośnie szybciej niż liczba pracowników

Sytuację dodatkowo komplikuje rozwój rynku gastronomicznego. Na Podkarpaciu stale pojawiają się nowe restauracje, koncepty street foodowe oraz kolejne punkty sieci gastronomicznych. Rynek rośnie bardzo dynamicznie, ale liczba pracowników praktycznie się nie zwiększa.

Efekt jest prosty — lokale zaczynają rywalizować już nie tylko o klientów, ale przede wszystkim o ludzi do pracy.

Branża zmienia podejście do rekrutacji

Coraz więcej właścicieli lokali zmienia podejście do zatrudniania pracowników. Restauracje coraz rzadziej szukają wyłącznie osób z dużym doświadczeniem. Zamiast tego inwestują we własne szkolenia i budowanie zespołów od podstaw.

Dużą rolę zaczyna odgrywać także atmosfera pracy, elastyczne grafiki oraz możliwość rozwoju. To właśnie tym restauracje próbują dziś zatrzymać pracowników na dłużej.

Lato 2026 może być jeszcze trudniejsze

Wszystko wskazuje na to, że lato 2026 może być dla gastronomii jeszcze trudniejsze niż poprzedni sezon. Szczególnie w miastach rozwijających się tak dynamicznie jak Rzeszów, gdzie liczba nowych lokali rośnie szybciej niż liczba osób gotowych pracować w branży.

A bez ludzi nawet najlepszy koncept gastronomiczny nie jest w stanie funkcjonować długo na wysokim poziomie.